Assasin's Creed Unity


mdabrowski | 1 czerwca 2020 11:33

Assasin's Creed Unity miał bardzo złe opinie. W dniu premiery jechany był za pełno bugów i glitchy oraz koszmarną optymalizację. Ja natomiast podchodziłem do tej gry całkowicie z innej pozycji. Od momentu premiery wyszło już sporo patchy które załatały najgorsze błędy, więc na to skarżyć się nie powinienem. Unity odpalam też bezpośrednio po ukończeniu Rouge oraz poprzednich części. Jak więc wypada ta odsłona na tle poprzedniczek?

Historia

Fabułę obserwujemy z oczu Arno Doriana, francuskiego Asasyna w XVIII wieku, w okolicach rewolucji francuskiej. W pierwszej sekwencji odgrywamy jeszcze raz ostatnią sekwencję z Rouge, tym razem z perspektywy małego chłopca, któremu zabito ojca. Pod opiekę małego chłopca przyjmuje Francoise de la Serre. Po wielu latach dorastania na dworze rodziny zastępczej zamordowany zostaje przybrany ojciec, a wina spada na naszego protagonistę. Klasyczne, znalezienie się z złym miejscu o złym czasie. Niedługo potem dowiadujemy się prawdy o świecie. Zamordowany ojciec Doriana był Mistrzem Zakonu Asasynów, a opiekujący się nim później de la Serre Mistrzem Zakonu Templariuszy. Jakoby tego było mało, Arno zakochuje się w córce swojego ojczyma Elise, tym samym doprowadzając do romansu niczym w Romeo i Julii. No właśnie, niczym, gdyż tak naprawdę tylko w jednym momencie ich miłość zostaje wystawiona na próbę z racji przynależności do konkurujących ze sobą ugrupowań. Myslę, że twórcy mogli się tu pokusić lepsze rozbudowanie tego wątku, nie mniej jednak jest to pierwszy udany romans w serii Assasin's Creed, co i tak uważam za duży sukces. Cała fabuła natomiast kręci się wokół zemsty na zabójcy de la Serre. Arno przyłączając się do bractwa tropi kolejnych podejrzanych, a zabijając jednego dowiaduje się o udziale w spisku kolejnego. Bardzo łatwo znaleźć więc tutaj inspirację Assasin's Creed II. Cała gra wygląda w pewnym momencie jak chęć rebootu i przetasowania gry. Głównym bohater też jest charyzmatyczny i zadziorny jak Ezio. W samej grze co mi się bardzo podobało mamy też rozbudowę samego zakonu. Już nie jesteśmy jedynym Asasynem, czy też częścią kilkuosobowej grupy. Zakon francuski to olbrzymia organizacja mająca swoją siatkę szpiegów a nawet samą radę która wspólnie podejmuje decyzję. Rozbudowa tej mitologii bardzo mi się podobała, choć też uważam że można było ugryźć to lepiej.

Historia współczesna

Historia współczesna nie jest tutaj zbyt mocno rozbudowana, jest raczej pretekstem by utrzymać ciągłość serii oraz umożliwić graczom kilka misji, które nie miałyby sensu w normalnej grze. Sterujemy tutaj anonimowym użytkownikiem urządzenia Helix. Jest to konsola do gier, która niczym Animus pozwala rozgrywać pamięć przodków, tym razem natomiast ówcześnie przygotowane i osadzone na serwerze sekwencje. Grę rozpoczynamy jak zwykły użytkownik logując się do Helixa i uruchamiając sekwencję zakonu Templariuszy opowiadającej o Jacquesie de Molay. Po rozegraniu krótkiej misji kontaktuje się z nami Bishop, agentka Asasynów i daje nam konkretną propozycję. Pokazuje nam wykradziony z Abstergo filmik obrazujący program Phoenix. W programie tym, Abstergo przy pomocy DNA mędrców chce odtworzyć pradawną cywilizację i nauczyć się tworzyć własne urządzenia Edenu. Następnie daje nam zadanie. Musimy przestudiować wspomnienia Arno Doriana, w celu odnalezienia kiedy i w którym momencie spotkał się z mędrcem, ażeby móc odnaleźć jego szczątki i zniszczyć je zanim wpadną w łapy Templariuszy. W trakcie gry, kilkukrotnie Bishop będzie się z nami kontaktowała, podając dodatkowe informacje albo... zmuszając nas do emigracji na inny serwer, by Abstergo nie odnalazło naszych niecnych działań. Migracja polega na przebyciu jednych z nieukończonych sekwencji i tak trafimy do Paryża w latach XIX gdzie pobiegamy po metrze, trafimy w okres okupacji niemieckiej gdzie będziemy mogli wdrapać się na szczyt wieży Eiffle, czy też wrócimy do czasów XV wieku. To, czego mi zabrakło w sekwencji współczesnej, to ładnego zakończenia. Po znalezieniu ciała mędrca otrzymujemy komunikat "dobra robota" i tyle. Żadnych informacji co było dalej, co Asasyni robili, czy udało mi sie odkryć te szczątki i wykonać zadanie. Trochę to ucięte za szybko, ale rozumiem, że taki był zamysł.

Lokacje

Podczas całej naszej rozgrywki przede wszystkich zwiedzimy bardzo ładnie odwzorowany XVIII wieczny Paryż. Samo bieganie i obserwowanie jak on wygląda jest cudowne. Paryż jest wielki, dzięki migracji na nowy silnik bardzo gęsto zaludniony (tłumy podczas zamieszek są niesamowite) i pełen szczegółów. Dzięki nowemu systemowi parkouru po całości biega się bardzo przyjemnie. W Paryżu będziemy mogli zwiedzić wiele wspaniałych budowli jak katedra Notre Dame, której zobaczenie obecnie jest podwójnie istotne, w momencie kiedy oryginalna jest cały czas w odbudowie. Nie mam tutaj za dużo do powiedzenia poza tym, że Paryż bardzo mi się podobał. W krótkich sekwencjach znajdziemy się też w podparyskich miejscowościach jak posiadłośc de la Serre, jednakże są to krótkie odskocznie, od pięknego (powtarzam się) Paryża.

Rozgrywka

Zmiany pojawiły sie także w rozgrywce. Choć dla niektórych mogą być one kosmetyczne (wszak dalej walczymy pojedynczo z wrogrami, choć Ci już nie zawsze będą czekać w kolejce, a czasami zaatakują nas w plecy od razu), tak usprawiony został system parkouru, który jest dużo bardziej responsywny i automatyczny. Dodano dwa klawisze, jeden do wspinania się w górę i drugi do schodzenia w dół, dzięki czemu żęby zejść z dużej budowli na ziemię, nie musimy za każdym razem szukać stogu siana, ani się bawić z delikatnym schodzeniem, jeden klawisz wystarczy by Arno automatycznie wiedział co chcemy osiągnąć. System potrafił się gubić, szczególnie na balkonach i w oknach, bo nie zawsze gra wiedziała czy chcemy przeskoczyć okno i wspinać sie dalej, czy chcemy wejść do budynku. Wnętrza budynków też są nowością, ale są strasznie generyczne, więc odwiedznie dwóch trzech domów wystarczy, by wiedzieć jak wygląda reszta. Wyjątkiem są oczywiście specjalnie przygotowane pałace, gdzie skradanie sie w środku jest całkowicie nowym doświadczeniem. Walka jak wspomniałem jest bardzo podobna, doczekała się najwyżej też dodatkowych animacji i szlifu responsywności. 

Aktywności poboczne

  • Dodano tryb kooperacji, ale nie jestem wstanie się o nim wypowiedziać, bo nie miałem z kim grać D:
  • Poza tym to w gruncie rzeczy to samo co w poprzednich grach, dalej mamy zbieranie uciekających kartek papieru, skrzynek itp itd.
  • Zmiany doczekał się system szkolenia asasynów, teraz zamiast rekrutacji bezimiennych asasynów którzy mogą zginąć, mamy określoną ilośc bohaterów z imionami. Nie mogą oni zginąć, albo mogą zostać ranni przez co będą niedostepni przez jakiś czas. Oprócz wysyłania ich na misje, dzięki czemu będziemy mieli złoto i polepszymy im lvl, możemy także wzywać ich w walce, wcelu odwracania uwagi, zakładania pułapek albo szybkiego eliminowania wielu wrogów, co było mocnym ułatwieniem. Niektórych misji na złoto nie dało sie bez tego przejść.

Ogólne spostrzeżenia

Ogólnie Unity jest bardzo dobrym odświeżeniem formuły. Co prawda, nie tak dobrym jak Origins, ale potrafiło na tyle dobrze wybić z rytmu i transu, że z perspektywy czasu oceniam to na jedną z najlepszych części AC. Śmiało postawię ją wyżej niż III, Revelations czy nawet uwielbiane przez niektórych Black Flag. Świetny paryż, charyzmatyczny bohater, rozbudowa Asasyńskiego lore, usprawiona walka. No grało się bardzo przyjemnie muszę przyznać :D