Assasin's Creed Syndicate


mdabrowski | 16 lipca 2020 06:00

Przyznam na starcie szczerze, że Syndicate jest dla mnie najsłabszą odsłoną serii. I chodzi tu o wiele różnych aspektów, od braku zmian tam gdzie były potrzebne, po całkowicie nietrafione zmiany w innych kwestiach, ale również zmęczenie materiału po tylu podobnych do siebie odsłonach. Jest to też jedyna jak narazie część Assasin's Creed, którą tu opisuję, a której tak naprawdę nieukończyłem. Ale od początku...

Historia

Historia w tej części przenosi nas do czasów już naprawdę nam bliskim, do XIX-wiecznej Anglii objętej rewolucją przemysłową. Olbrzymie domy, pociągi, broń palna, to wszystko staje się naszym chlebem powszednim. Grę obserwować możemy z perspektywy dwóch postaci, Jacob oraz Evie Frye są bliźniętami należącymi do bractwa Asasynów. Historia zaczyna się niemal od razu i od pierwszego przerywnika miałem wrażenie, że jest tutaj totalnym dodatkiem tylko po to by był. Intro jest bardzo chaotyczne i szybkie, a nasze rodzeństwo trafia do Londynu niemalże bez żadnego celu. Szybko się zgubiłem w tym co mamy w tej grze robić. Później rozgrywka rozbija się tak naprawdę na dwa wątki. Jacob poświęca swoje siły w celu budowy i rozwoju swojego gangu (Groove Street, home...), Evie natomiast skupi się badaniu fragmentów Edenu. Niestety dla mnie osobiście żaden z tych wątków nie był na tyle ciekawy, bym chciał koniecznie poznać dalsze losy i wątki postaci. Bardzo szybko odstawiłem grę i nie byłem zainteresowany jej dalszymi losami.

Historia współczesna

Historia współczesna przynajmniej była nieco ciekawiej zarysowana niż w części poprzedniej. Nadal jesteśmy anonimowym użytkownikiem Helixa, tym razem jednak od początku pełnoprawnym współpracownikiem Asasynów. Dostajemy wstawki wideo co robią inni Asasyni, gdzie możemy też podejrzeć znane twarze jak Shaun Hasting i Rebecca Crane. W jednym z przerywników walczyli ze znaczym z Black Flag Olivier Garnou, więc mamy tutaj powrót znanych z poprzednich części postaci. Ten wątek dużo bardziej rozgrzewał moje serduszko i byłem ciekaw jego losów, natomiast nie udało mi się poznać zakończenia.

Lokacje

W tej części odwiedzimy XIX-wieczny Londyn i trzeba powiedzieć że robi on olbrzymie wrażenie. Miasto jest ślicznie odwzorowane, budynki są olbrzymie, a zatłoczona Tamiza powala rozmachem. Wspięcie się na szczyt BigBena sprawia wrażenie, że jesteśmy właśnie na najwyższym budynku w całej historii Assasin's Creed. Duża ilośc fabryk i industrializmu sprawia, jak to zwykle w grach z tej serii, żę mamy wrażenie faktycznego przebywania w tamtym miejscu. To jest na olbrzymi plus i samo bieganie i spacerowanie po Londynie jest warte uruchomienia gry, jeżeli dostaliście ją w jakimś darmowym rozdawnictwie.

Rozgrywka

Walka

Co do rozgrywki natomiast, to niestety nie jest tak fajnie. Do gry dotarło sporo nietrafionych moim zdaniem zmian, które odbierały chęć grania i sprawiały czasami wrażenie, że gram raczej w Watch Dogs niż w Assasin's Creeda. Wszechobecna broń palna wyparłaby całkowicie walki wręcz, które jednak są nieodzownym elementem tej serii, dlatego też amunicji do broni zawsze mamy zbyt mało. Walka wręcz została za to mocno "zmodernizowana". I tak, faktycznie jest bliższa realiom, bo w większości przypadków okładamy się na gołe pięści, noże, maczety czy laski co na pewno jest realistyczne w tym okresie czasowym, tak jednak w jakiś sposób odbiera radość z ciapania wrogów. Miecze, szpady czy włócznie dużo ciekawiej i z większym impretem rezonowały na wyobraźnie, kiedy oglądało sie tanieć śmierci. Tutaj, każda walka wygląda raczej jak okładanie się w ringu bokserskim w przyspieszonym tempie. Bo nie dość, że walczymy na krótszą broń, to i same animacje walki sprawiają wrażenie przyspieszonych i nienaturalnych. Czas potrafię przyłożyć typowi serię ciosów w krótkim czasie i ani razu nie czuć siły uderzeń. To akurat bardzo mocno wytrącało mnie z wczucia się w grę.

Podróżowanie

Z podróżowaniem po świecie gry wiążą się dwie istotne zmiany, które mocno zabierają "asasynowość" z rozgrywki. Po pierwsze z racji realiów, mamy wszechobecne dyliżanse i wozy, którymi steruje się jak w kiepskim klonie GTA. Możemy porywać wozy, a bardzo często jesteśmy do nich zmuszeni. Jest to inaczej niż w Unity, gdzie podróżowanie wozami często było opcjonalne, a większości przypadków po prostu biegaliśmy sobie po dachach. Tutaj ulice są szerokie a odległości olbrzymie, a i dużo aktywności pobocznych po prostu wymaga pościgów z użyciem dyliżansów. A propos szerokich ulic. Do naszego arsenału dołączył hak, dzięki któremu możemy bardzo szybko wlecieć na dach budynku, czy przefrunąć nad ulicą z jednego budynku do drugiego. Daje to jakąś frajde przez parę minut, natomiast potem nachodzi nas smutna refleksja, że w grze w której największą zabawą było skakanie po dachach i wspinanie się do budynków, zostało ono zmarginalizowane do "przyciśnij przycisk i jesteś". I tak wiem, realia wymusiły na twórcach takie rozwiązanie, inaczej wspinanie się na kilkupiętrowe budynki tylko po to, by spowrotem zeskoczyć na ziemię byłoby bardzo problematyczne i frustrujące. Z dwojga złego dobrze że ten hak jest, ale i tak pozostawia niesmak.

Bohaterowie

W tej części możemy sterować dwoma bohaterami, Jacobem i Evie. W grze swobodnej możemy się dowolnie między nimi przełączać, natomiast w questach zależy od zadania, czasami tylko jedno z nich wykonuje zadanie i wtedy jesteśmy zmuszeni do używania tego bohatera, innym razem kiedy wykonują zadanie wspólne możemy sie przełączyc, ale też często mimo tego gra wymusza na nas granie konkretną postacią. Każda z postaci ma neico inne drzewko rozwoju, Jacob barzdiej skupia się na bezpośredniej walce, Evie natomiast dużo bliżej do klasycznego Asasyna. W związku z dwoma bohaterami mamy też równolegle prowadzone dwa wątki, które nie ukrywam prawdopodobnie w przyszłości się spowrotem splecą w jeden, natomiast przypomnę jeszcze raz że nie udało mi się gry ukończyć. Jacob skupia się na rozwoju swojego gangu, może wzywać innych członków by za nim podążali, co bardzo przypomina mi część rozwiązań z San Andreas (szczególnie jak chodzi o przejmowanie kontroli nad kolejnymi dzielnicami). Evie natomiast poszukuje fragmentów Edenu i Asasyńskiej historii, co z punktu widzenia użytkownika Helixa jest bardziej pożądane.

Aktywności poboczne

  • Główną nowością w aktywności pobocznej jest rozwój gangu. Możemy dokupywać im ulepszenia, jak mocniejszych towarzyszy do gry, lepsze pancerze, więcej ich na ulicach, czy jakieś globalne modyfikacje, dodanie własnych dyliżansów itp. Jest to dosyć znacząca zmiana i mogłaby wyjść ciekawie, ale jeszcze bardziej zabiera nam Asasyńskość tego świata. W ostatecznym rozrachunku rozwijanie gangu było nużące i problematyczne.
  • Poza tym pozostały znane z poprzednich odsłon aktynowści poboczne, których byłu tutaj całe multum.

Ogólne spostrzeżenia

Ogólnie jak widać z artykułu jestem bardzo źle nastawiony na tego Asasyna. Może to kwestia znużenia wszystkimi poprzednimi częściami, może to nietrafione decyzje. W każdym razie uznaję tą część chyba za najgorszego Asasyna w którego grałem i mówię to z pełną świadomością. No najbardziej mi się nie podobał. Nic dziwnego, że po tej części Ubisoft postanowił całkowicie zmienić podejście i wydać totalnie inną grę.