Assasin's Creed IV: Black Flag


mdabrowski | 3 października 2019 16:00

Assasin's Creed Black Flag promowane i kojarzone jest głównie poprzez pryzmat pływania statkiem i klimatu karaibów. Kojarzone jest również odejściem od klasycznego przedstawienia konfliktu Asasynów i Templariuszy. Jak to wypada naprawdę?

Historia

Historia Black Flag zaczyna się od pirata, który zostaje wyrzucony na brzeg po tym, jak jego statek zatonął po walce w trakcie sztormu. Na wyspie krzyżuje miecze z Asasynem, którego zabija i okrada zarówno z kostiumu jak i z tożsamości. Podszywając się pod kogoś innego, dociera do Havany, gdzie dobija targu z nieaznanymi sobie ludźmi. Okazuje się, że Asasyn pod którego podszywa się Edward Kenway, główny bohater postanowił zdradzić zakon i przyłączyć się do Templariuszy. W kolejnych rozmowach dowiadujemy się o mędrcu, który jako jedyny zna położenie Obserwatorium, wewnątrz którego czycha wielki skarb. Oczywiście, bardzo szybko sprawa się komplikuje, mędrzec znika, a tożsamość Edwarda zostaje zdradzona. On sam natomiast cieżko ranny wraca do swoich dawnych kompanów piratów i swoich potrzeb zdobycia bogactwa. Cały czas jednak pamięta historie o Obserwatorium i kryjącym się wewnątrz niego skarbie. Podczas kolejnych przygód poznajemy wesołą gromadkę piratów na czele z James Kiddem i Czarnobrodym. Edward cały czas poluje na obserwatorium i przy okazji ściga kolejnych Tempariuszy by dowiedzieć się czegoś wiecej, jak i oczyścić się z wrogów. W trakcie gry odnajdujemy także kryjówkę Asasynów. Główny bohater natomiast nie przystaje ani przy jednej ani po drugie stronie, jest oustiderem który chce po prostu wygrać jak najwięcej dla siebie.

Oczywiście nie do końca, bo fabuła gry w końcu prowadzi do sytuacji, w której Edward przystaje oficjalnie do bractwa Asasynów. Fabuła w grze jest bardzo nierówna. Przez większość gry mieliśmy rózne zadanka, w większości przypadków rozgrywało się je bez większego skupienia. Bardzo często miałem też wrażenie, że gameplay przeszkadza w opowiadaniu historii. Pod koniec gry serwowany jest nam również emocjonany rollecoaster. Umiera kilku bliskich kompanów, Edward przechodzi wewnętrzną przemianę i staje się pełnoprawnym Asasynem, Mędrzec okazuje się również niebezpiecznym i nieprzewidywalnym bohaterem. Odnajdujemy również obserwatorium, wewnątrzy którego mieści się urządzenie pozwalające podglądać dowolną osobę, pod warunkiem, że posiadamy kroplę jej krwi. Gra kończy się oczywiście pokonaniem wszystkich Tempariuszy, oraz zamknięciem Obserwatorium na dobre tak, by nikt inny nie mógł sie już do niego dostać. Miałem czasami wrażenie, że scenarzyści wiedzieli co chcieli osiągnąć, ale nie potrafili skleić swoich puzzli w całość. Przez co, przez większą część gry nie zwracałem w ogóle uwagi na fabułę. Końcówka gry byłaby mocno emocjonująca i warta zapamiętania, gdyby nie to, że tak naprawdę nie obchodziły mnie przez większość gry losy tych postaci. Dlatego też, mimo iż doceniam kunszt i muszę przyznać, że zamknięcie historii jest bardzo ciekawe, doprowadzające do niego wydarzenia nie angażują gracza emocjonalnie tak, by pamiętać o tym długo.

Historia współczesna

W historii współczesnej kierujemy całkowicie nowym, bezimiennym bohaterem. Nasz protagonista zostaje zatrudniony w Abstergo Entertainment na stanowisko badacza. Abstergo ma pełne DNA Desmodna, nazywanego Obiektem 17, i sztab ludzi badających różne dzieje różnych przodków, celem stworzenia całkowicie nowatorskiej gry komputerowej na podstawie prawdziwych historii. Tak, Animus ma zostać konsolą do gier. Nasza postać więc, odgrywa życie Edwarda Kenweya, pirata, celem przygotowania materiału pod nową produkcję.

Poniżej znajduje się spoiler historii. Zaznacz tekst by móc przeczytać

Oczywiście całość nie jest aż tak prosta. W międzyczasie spotykamy Shauna i Rebecę, którzy pod przykrywką nadal walczą z Tempariuszami. Absergo Entertainment jest tylko przykrywką i sposobem dofinansowania prawdziwych planów Abstergo, czyli władzy nad światem. Nasz bohater kilkukrotnie hakuje komputery, w celu wydobycia i przekazania Asasynom informacji z firmy. Pomaga mu tajemniczy administrator. Dowiadujemy się o śmierci i przechwyceniu ciała Desmonda ze świątyni z poprzedniej części gry. Spotykamy uwolnionę Junonę w postaci projekcji. Szybko natomiast znika. Potem dowiadujemy się, że haker który zlecał nam zadania zdobycia informacji dla Asasynów jest współczesnym odwierciedleniem Mędrca. Gra kończy się podziąkowaniami od Shaun i Rebeci za dobrze wykonaną pracę.

Lokacje

W tej części gry trafiamy tylko do jednego miasta, Havany. Który wygląda wieloma miejscami jak gorsze miasto z AC Revelations ze zmienionymi kolorkami. Poza tym miastem natomiast, mamy olbrzymią mapę karaibów, po której możemy przemieszczać sie statkiem. Możemy odiwedzić wiele wysp, jaskiń i małych miejscowości. Lokacje w większości przypadków są bardzo dzikie, natrafiamy czasami na malutkie osady po kilka domków. Dotrzemy także do warowni przybrzeżnych które będziemy mogli zająć. Tak naprawdę żadna lokacja nie wywarła na mnie za dużego wrażenia. Wydaje mi się, że za mało czasu spędzany w Hawanie, przez co ciężko tak naprawdę to miasto poznać. Pozostałych miejscach przedewszystkim pływamy po wodach, a przybrzeżne osady są tak generycznie podobne do siebie że to głowa mała. To co najbardziej zapamiętam z tej części jeśli chodzi o świat, to przepiękna, lazurowa woda, wśród której można było przyglądać się chociażby koralowcom. Ta część świata na niektórych wyspach, wyszła twórcom przepięknie.

Rozgrywka

Najważniejszą rozbudową w rozgrywce względem poprzedniej części było oczywiście ulepszenie sterowania naszym statkiem. Do dyspozycji otrzymaliśmy szereg nowych zabawek, jak moździerz pozwalający strzelać na większe odległości, taran pozwalający szarżować na wrogie statki czy kartaczownię, która celnymi strzałami potrafiła zadać olbrzymie, precyzyjne obrażenia. Oprócz tego, na uszkodzonych statkach możemy przeprowadzać abordaż, tym samym zdobywając lepsze łupy i mając możliwośc wcielenia tego statku do floty Kenwaya. O tym rozpiszę więcej przy aktywnościach pobocznych. Jeśli chodzi o walkę, czy poruszanie się po lądzie to zbyt dużo się nie zmieniło. Pojawiła się nowa, bardzo denerwująca mnie opcja w widoku orła. Jeśli popatrzymy się na przeciwnika przez dłuższy czas, zostaje on na stałe podświetlony na czerwono. Wszystko fajnie, niestety jego sylwetka jest wtedy, jakbyśmy to powiedzieli "zawsze na wierzchu", co powoduje, że bardzo ciężko jest określić, czy dany przeciwnik znajduje się za, czy przed przeszkodą. A jeżeli jesteśmy w mieście, to określenie za iloma budynkami znajduje się przeciwnik bez patrzenia na minimapę jest całkowicie niemożliwe. Bardzo przeszkadzało mi to w rozgrywce i wytrącało mnie z równowagi, za każdym razem kiedy musiałem użyć wzroku orła, by odnaleźć mój cel podświetlany na złoto. Druga rzecz, wydaje mi się, że w tej części albo w tej części było zatrważająco dużo misji typu "śledź i podsłuchuj", albo były bardzo źle przemyślane, natomiast to kolejna rzecz z której mocno zapamiętam tę konkretną część. Dosłownie co 3 misja wydawała mi się, że miała choć element szpiegowania i podążania za przeciwnikiem, co często było jeszcze niesamowicie frustrująco utrudniane przez umieszczone co 5 metrów patrole i wymóg, że nie mogą nas wykryć. Ile razy miałem ochotę wyłączyć grę i już do niej nigdy nie wracać przez te misje, to głowa mała.

Aktywności poboczne

  • Zdecydowana większość aktywności pobocznych jest związana z pływaniem statkiem. Najważniejszą, która spaja pozostałe jest napadanie na inne statki celem przejęcia ich dóbr. Dobra, możemy potem wymienić na ulepszenie własnego statku. W trakcie gry raz zmuszony zostałem do zaprzestania rozgrywania wątku głównego, celem małego grindingu i ulepszenia statku inaczej było ciężko.
  • Wraca zbieranie skrzynek
  • I Fragmentów animusa
  • Oraz zdobywanie punktów orientacyjnych, które tym razem automatycznie służą jako punkty szybkiej podróży
  • Wracają znienawidzone przezemnie uciekające kartki, które tym razem zawierają pieśni szant. Szanty odgrywane są przez załoge statku podczas standardowego rejsu.
  • Możemy odkrywać nowe lądy i wykonywać na nich misje poboczne. Wykonanie wszystkich misji pobocznych ustawia nam dany ląd na 100% odkrycia.
  • Mamy odkrywanie bardzo prostych zagadek majów. Po zebraniu ich wszystkich możemy zyskać dostęp do nowej zbroi
  • Wraca oskurowywanie zwierząt. Tym razem skóry i kości są jedynymi potrzebnymi materiałami do ulepszania ekwipunku
  • Mamy oczywiście misje zabójstw
  • Z nowych rzeczy pojawiają się polowania na duże ryby, w których w mały kutrze z pomocą dzidz próbujemy upolować rekina czy walenia.
  • Odzyskywanie terenów miejskich z poprzedniej części zostało zamienione na czyszczenie terenów morskich. By to zrobić, trzeba zaatakować i przejąć nadmorską warownię.
  • Możemy znaleźć gdzieniegdzie mapy skarbów, które wyświetlają nam jedynie współrzędne. Konkretne miejsce na mapie świata musimy znaleźć sami. Mi natomiast nigdy nie chciało się tego szukać.
  • Zamiast szkolenia i budowania siatki asasynów otrzymaliśmy nowy panel zarządzania flotą. Robiąc abordaż statków możemy je dodać do floty, a następnie wysyłać na misje celem zdobycia pieniędzy.

Ogólne spostrzeżenia

Assasin's Creed IV: Black Flag miał potencjał. Rozumiem dlaczego wielu osobom ta seria bardzo się podoba. Główny bohater ma swoją charyzmę, jest zadziorny a jednocześnie na przestrzeni całej gry przechodzi naukę i przemianę. Ostatnie misje są bardzo emocjonujące, problem tylko z tym że sama gra ma bardzo nierówny poziom. Środek bywał miejscami nużący i odechciewało się grać. Też pływanie statkiem szybko zaczęło mnie męczyć. To nie jest gameplay którego oczekuję po Asasynie i nie mogę sie doczekać kolejnej serii typowo miejskiej. Też jest to pierwsza gra bez Desmonda w warstwie współczesnej, przez co jest ona całkowicie nieangażująca. Podsumowując, cała gra jest delikatnym powiewem świeżości, ale to nie to, czego moglibyśmy oczekiwać.