Rogalik doskonały


mdabrowski | 7 maja 2018 19:23

W całym moim życiu ograłem morze gier. Od prostych kilkuminutowych zapychaczy czasu, po wielkie kasowe produkcje AAA. Kiedy miałbym jednak określić grę, z którą spędziłem najwięcej czasu, to pomijając gry wieloosobowe, bez zawahania powiem The Binding of Isaac!

Okej, może to być lekko oszukańcze. Obliczenia moje biorę bazując na steamie, oraz szacowanym czasie spędzonym na League of Legends. Ciężko mi jest wyliczyć, ile mogłem poświęcić czasu, chociażby przy GTA: San Andreas (którego przeszedłem 3 razy, z czego raz zdobywając 100%) czy Gothicu (Gdzie dwójkę przeszedłem chyba z 7 razy). Nie mniej jednak, nie wolno ująć Isaacowi tego, że mówiąc niezbyt wyszukanie, wciąga jak bagno.
Gra jest przedstawicielem bardzo specyficznego gatunku nazywanego Rougue-like, na cześć gry, która jako pierwsza przedstawiała taką mechanikę. Trafiamy do losowo generowanych lochów, gdzie naszym celem jest przedzieranie się przez kolejne pomieszczenia, pokonując wrogów, zdobywając ekwipunek oraz walcząc z bossami, który bronię przejścia na kolejne poziomy. The Binding of Isaac, a w szczególności ulepszona druga część gry jest wręcz idealnym przedstawicielem tego gatunku. 

Tym, w czym tkwi największa siła Isaaca jest olbrzymia różnorodność rozgrywki. Bossów jest ponad 70 (licząc z dodatkami), przeciwników oraz pomieszczeń kolejny tabun. Jednakże po iluś tam godzinach, wszystko to już sie w sumie pamięta. Wszystkich bosów i ich zachowania, przeciwników, ba! wchodząc do pomieszczenia wystarczy mi zazwyczaj ułamek sekundy by już wiedzieć jak się po nim przemieszczać by najszybciej i najlepiej je wyczyścić. Więc nawet mimo tak wielkiej różnorodności, da się w tym wszystkich przygotować i zapamiętać. Zapamiętać nie da się natomiast innego aspektu, przedmiotów. Przedmiotów w grze jest ponad 600! Niektóre z nich działają prosto, jak np. zwiększają obrażenia czy szybkość biegu, a niektóre całkowicie zmieniają działanie naszego bohatera. Mnogość kombinacji jest olbrzymia, przy każdym podejściu można się zaskoczyć jak dwa przedmioty mogą ze sobą zacząć działać. To dostarcza najwięcej frajdy, badanie jak kombinacje przedmiotów zaczynają działać i jak nasz bohater staje się prawdziwym koksem czyszczącym pokój samym faktem, że do niego wszedł. Daje to olbrzymią frajdę z rogrywki, ale może być też jej całkowitym zniszczeniem. Niektóre przedmioty są wręcz stworzone, by uprzykrzać nam życie.

Jednorazowe przejście gry trwa od ok 40-60 minut. Wymaksowanie jej to natomiast zupełnie inna sprawa. W grze mamy 15 bohaterów, a każdy z nich ma do odblokowania 10 różnych przedmiotów, w zależności od ukończenia gry. Nie da się wszystkiego odblokować na raz, więc czeka nas conajmniej kilka podejść bohaterami. Do tego mamy oblrzymią ilość pozostałych rzeczy do odblokowania, wyzwań, easter eggów. Obecnie mam nabite 150 godzin na steamie, ale odblokowałem może 1/4 całej zawartości, więc jeszcze sporo przedemną. A do tego gra jest tak skonstruowana, że nawet nie czuć kolejnych podejść, a jeśli nam się z nudzi to cóż. Możemy ją zostawić i wrócić po pół roku, tak naprawdę nie czując że coś straciliśmy albo zapomnieliśmy.

Dodatkowo gra ma bardzo specyficzny styl graficzny oraz klimat. Całość opiera się na bardzo kontrowersyjnych tematach, i chyba tylko niezbyt oczywista oprawa graficzna uchroniła tę grę przed jej totalną banicją. W niektórych krajach zabrania się sprzedaży GTA bo jest zbyt brutalne, tutaj mamy dziecko, które przy pomocy swoich łez pokonuje rzesze ohydnych wrogów, począwszy na zombiech, szkieletach, poprzez martwe płody, Jedźców Apokalipsy czy 7 grzechów głównych, a kończąc pokonując samego Szatana. (Po drodze zabijając również własne alter ego). Gra pełna jest nawiązań do religii, zarówno tej jej dobrej strony, jak i częsci szatanistycznych. Przy tej ładnej retro grafice, można często zapomnieć, że właśnie własnymi łzami zabiliśmy waginę strzelającą do nas robakami.

Ogólnie bardzo polecam The Binding of Isaac: Rebirth. Za około 80zł wraz z dodatkiem otrzymujemy naprawdę rozbudowany tytuł, mogący dostarczyć nam rozrywki na wieeeele godzin. A całość opłaca się tym bardziej, że często można ją wychaczyć na steamowych przecenach nawet po 70%. Gorąco polecam!