Dead Island


mdabrowski | 13 lipca 2013 08:22

Dead Island to gra z gatunku "zombie slasher" polskiego studnia Techland, z roku 2011. Tyle wikipedii. Ja osobiście Dead Islanda zakupiłem ze 2 tygodnie temu jak był na promocji na platformie Steam i spędziłem jak do tej pory prawie 20 godzin. I muszę powiedzieć, że mi się podobało.


Rozgrywka od samego początku przypominała mi grę Borderlands. Mieliśmy masę questów, które mogliśmy rozwiązywać w dowolnej kolejności, 4 bohaterów do wyboru, masę broni zdolnych do modyfikacji, wątek główny który był tylko otoczką, do mordowania hord zombie. Każdy z 4 bohaterów posiadał inna umiejętność aktywną, oraz 3 drzewka rozwoju. Do tego po śmierci traciliśmy część pieniędzy, odradzaliśmy się gdzieś niedaleko i kontynuowaliśmy grę jak gdyby nigdy nic. Dla mnie to była czysta kalka dobrego Borderlandsa. Ale czy to, co w Borderku było dobre, sprawdziło się na wyspie trupów? No, nie bardzo. zacznę może od końca, siłą Borderka był co-op. To że w trakcie przechodzenia powtarzalnych questów, wyrzynania wpień anonimowych ludzków i potworów, oraz prowadzenie do przodu względnie niepotrzebne fabuły nie nudziło, było jedynie zasługą kompana (lub nawet trzech) z którymi dokonywaliśmy aktów mordu, a przy okazji rozmawialiśmy na tematy wszelakie. Dead Island, mimo iż również udostępnia takie opcje, był nieco gorzej zrobiony. Największą przeszkodą był dla mnie fakt, że często po ugraniu sesji w co-opie, gdy wracałem do singla, moja postać zaczynała od początku, a wszystkie wykonane questy szły się... Nie wprowadzono jakiegoś sensownego pokoju startowego, jedyna możliwość to dołączenie do innych graczy. A to sprowadza się do odgrywania jego questów, co nie byłoby problemem, gdyby nie to, że grając z innym graczem bądź samemu, te questy musisz powtarzać. Plusem jest jedynie system dobierania innych grających, przez co kto nie chce, nigdy nie będzie grał sam.


Zostawiając już kwestie multi, przejdźmy do samej rozgrywki. Grając, lubiłem określać tę grę, że jest to coś w co "można pograć, ale nie można no-life'ić". Czyli po prostu, nie dałem rady spędzić z nią więcej niż 2-3 godziny z rzędu. Gra jest bardzo monotonna, cały jej sens to bieganie z jednego końca mapy na drugi i "przynieś, podaj, pozamiataj". Dawkowanie gry w małych ilościach niwelowało te problemy, bo jej główny trzon, walka z zombiakami jest bardzo satysfakcjonująca. Pełen wachlarz broni podzielonych na sieczną, obuchową i palną (z czego ta ostatnia jest o dziwo najmniej skuteczna) pozwala na różnorakie zabawy z naszymi jeszcze nieumarłymi. Członki rozrywają się jak trzeba, kości łamią się przyjemnym dla ucha trzaskiem a jucha tryska i zaczerwienia wszystko wokół w bardzo ładny sposób, co sprawia, że chce się utłuc jeszcze jednego zombiaka. Potem przychodzą różne ubarwienia, jak trudniejsi przeciwnicy, czy broń modyfikowana (naprawdę, widok lecącego na kilkanaście metrów zombiaka po potraktowaniu go ciosem krytycznym bronią elektryczną. No nie potrafiłem się przy tym nie śmiać). Wystarcza to na nacieszenie się grą, niestety nie na jej przejście. W akcie III musiałem się zmuszać do gry, a ostatni przeleciałem omijając wszystkich przeciwników, aby skończyć to jak najszybciej. I to jest główny problem tej gry - monotonność.


Grafika jest ładna a całość bardzo stabilna, bo nawet na moim sprzęcie mogłem się cieszyć ładnymi teksturami bez spadków prędkości. Najlepiej wygląda pierwszy etap, ale to chyba dlatego, że przyzwyczajono nas trailerami do słonecznych nadmorskich kurortów. Większość gry spędzimy niestety w obskurnym mieście, choć dla niektórych to może być zaletą. Oprawa dźwiękowa jest nijaka, nie zachwyciła mnie, ale też mnie nie denerwowała, no może poza ciągłym warczeniem ożywieńców. Ogólne wrażenie z tej gry jest pozytywne, jednak jest to tytuł, który po ukończeniu usunę i zapomnę. Póki co, czeka mnie jeszcze mini kampania DLC którą przejdę w późniejszym czasie. Grafika: 8/10 Muzyka: 6/10 Grywalność: 6/10 Fabuła: 4/10 Całość: 7/10 Oceny sa moim subiektywnym uczuciem gry (szczególnie grafika, naprawdę gdybym miał lepszy sprzęt i widział inne gry ocena prawdopodobnie byłaby niższa. A patrząc po tym co mam, jestem zachwycony). A, i jakby ktoś chciał sam przetestować, Dead Island pojawi się na krążku najnowszego numeru CDA.